Kolejny wschód słońca w Łaziskach.

 ...i wszystko by było fajnie, gdyby jeszcze ziemię okraszono wówczas delikatną mgiełką, no cóż, w sumie mogłem przewidzieć jej brak, bo noc była dosyć ciepła, poranek również no i trochę wiało. 

Jednak zdecydowałem się pojechać ponownie do Łazisk na wschód słońca i obejrzeć tamtejszą elektrownię z innej perspektywy, tym razem z Hałdy Marta Waleska, poprzednio byłem na Hałdzie Skalny. Oczywiście wcześniej dokładnie przestudiowałem mapę dojazdu, spoko, jakieś ogródki działkowe, kawałek od głównej drogi, jest gdzie zostawić auto, jestem prawie na miejscu, a tam odpalony radiowóz na światłach, panowie policjanci popatrzeli na mnie, jak na głupka. Co ja tam robię o mniej więcej 4:30 rano?...se znaleźli kryjówkę :) No nic. Zaparkowałem niemal obok radiowozu i z pewną dozą nieśmiałości wypakowałem się z auta. Odjechali.

Samo wejście na hałdę było dość sporym wyczynem, strasznie strome podejścia, a tam na wjyrchu całkiem ładne widoczki i wschód też niczego sobie. Nie byłem jedynym amatorem wschodów słońca, na sąsiedniej hałdzie były chyba trzy osoby (powiększyłem sobie zdjęcie), fajnie, że innym też się chce :)

Zapraszam do obejrzenia małej galerii↓↓:


Pod latarnią jednak najjaśniej :)

 ...czyli kolejna część poszukiwań dobrej miejscówki na fotografowanie Elektrowni Jaworzno.

Ile to ja czasu spędziłem w Google Maps i Geoportalu(ps.) na szukaniu dobrego miejsca, z którego mogło być widać w całej okazałości E.J. II i E.J. III - okolice Góry Grodzisko i miejsce na schodach przy S1 blisko węzła Brzęczkowice i niedaleko imielińskiego kamieniołomu to wszystko dawało nawet niezłe fotograficzne rezultaty, ale najdokładniej elektrownie można było obejrzeć całkiem z bliska...dosłownie.

Wystarczy mieć wolne popołudnie i wieczór, jakiś środek transportu, oczywiście aparat i odrobinę szczęścia z pogodą. Zbierałem szczękę z podłogi robiąc ostatnie zdjęcie, które niestety nie oddaje tego, co można było zobaczyć tam, na miejscu. (↓↓Galeria różnych punktów widzenia E.J.↓↓)


ps. wiecie, że w Geoportalu, w numerycznym modelu terenu można sprawdzić zasięg widoczności z dowolnego punktu na mapie? 

Wywiad terenowy - Rybnik, Rydułtowy.

Korzystając z okazji, że rodzinka jeszcze na wakacjach na wsi...... to się wreszcie zebrałem i ruszyłem w tournee "w cieniu Szarloty", taka objazdówka krajoznawcza przed planowanym już jakiś czas wejściem na Szarlotę o wschodzie słońca ;), a Szarlota to hałda, najwyższa sztuczna góra w Europie!

Dokładnie zaplanowana wycieczka obejmowała przystanek przy Zabytkowej Kopalni Ignacy w Rybniku,


 później wejście na hałdę "wrzos", z której podejrzewałem fajny widok na Szarlotę i tak też było:


potem krótkie spojrzenie na szyb Leon IV z Szarlotą w tle (naprawdę krótkie, KOMARY żarły, jak wściekłe), bardzo mnie urzekł w czasie jazdy ten kadr, więc po hamulcach i pstryk (nie dosłownie):


Następnie zrobiło się ciemno, kurczę, trochę za późno wyjechałem z domu, a mam kawałek, będzie ok 60km jazdy. Terenu od trony wschodniej Szarloty niestety już nie udało mi się zbadać. No nic, jedziem dalej ;)

Jak już byłem w tamtych stronach nie mogłem pominąć w miarę pobliskiego zalewu w Rybniku z Elektrownią w tle. Nocny widok robi wrażenie, a chłodnie kominowe z bliska też niczego sobie.


Wszystkie zdjęcia z tej eskapady znajdziecie tu--->Galeria


Choć raz w roku odwiedź miejsce, które kochasz.

Udało się w tym roku raz tak na serio, a dwa razy z dziećmi 😄. 

Z trójką dzieci byliśmy pierwszy raz na Sarniej Skale, trochę mało profesjonalnie, bo z najmłodszym dwulatkiem "na barana" czyli kilkanaście dobrych kilogramów więcej. Żona mówiła, na Sarnią Skałę, to lajt jest...może, ale nie z takim klocem na ramionach, miałem niezły wycisk. Poza tym było to dość niebezpieczne i przyznaję mało odpowiedzialne, bo końcowe podejście na Sarnią Skałę jest z kimś na plecach dość niebezpieczne, przy schodzeniu w dół jest jeszcze gorzej, no ale dobra...na szczęście nic się nie przydarzyło, w sumie po zejściu ze szczytu młody już śmigał na własnych nogach w dół, trzymając się za ręce, miał niezły ubaw. (↓Galeria↓)


Drugie wyjście - na Nosal, tym razem z jedną pociechą, pięcioletnim synkiem, już było spoko, sam szedł całą drogę, ale jak to nasz urwis - znalazł sobie zabawę w rzucanie z góry szyszkami (dobrze, że nie kamieniami 😁), musiało kogoś zaboleć , bo w końcu ktoś z dołu zawołał, żeby przestać rzucać...ups.(↓Galeria↓)


No i w końcu doczekaliśmy się z żoną wspólnego wyjścia, tylko we dwoje, to chyba był prezent na
15-tą rocznicę ślubu. Cel Wielka Świstówka (Veľká Svišťovka) w Tatrach Słowackich. Bardzo fajna, choć dość długa trasa, ok.23km, początek i koniec: Kežmarská Biela voda, przez Skalnaté pleso. (↓Galeria↓)


Zapomniałbym jeszcze o kilku zdjęciach z Czorsztyna :), są -->tutaj<--



Bytom się jeszcze nie skończył....

...choć miałem ostatnio takie myśli fotograficzne, ograniczony ramami czasowymi i obszarowymi wziąłem aparat na mały fotospacer w okolicach rynku, ale ile można? Z nudów miałem nawet lwa na muszce, ale w końcu musiałem pobiegać za moją najmłodszą pociechą, która widząc bezmiar przestrzeni szalała jak oszalała, też dostała kilka strzałów z telezooma ;) 
Z tego bezcelowego łażenia powstało w sumie kilkanaście kadrów, z których jestem mniej lub bardziej zadowolony. Galeria↓
Hansa Haus

Pobiegane / Zabrze i Bytom

Korzystając z okazji, że kilka dni spędziłem z rodziną w Bytomiu, jeden poranek poświęciłem biegowej wycieczce krajoznawczej pobliskich terenów. Padło tym razem na robotnicze Osiedle Borsigwerk w zabrzańskich Biskupicach oddalone ok 6 km od miejsca, z którego wyruszyłem(Szombierki). Oczywiście nie obyło się bez udokumentowania wypadu w postaci szybkich pstryków podczas biegu, miałem wówczas chwile odpoczynku. 
Osiedle Borsiga i w ogóle Biskupice tworzą niepowtarzalny klimat, osiedle ujmuje symetrycznością położonych tam względem siebie familoków. Nie wiem co mnie tak ciągnie w te przemysłowe tereny, może przez to, że po studiach górnictwa i geologii pozostał sentyment do kopalń i całego przemysłu z nimi związanego. Jak sobie pomyślę, jak to kiedyś wszystko "hulało"...ehh., każda wieża szybowa przyprawia o szybsze bicie serca. Tutaj możecie zobaczyć krótki filmik o historii tego miejsca, natomiast ja zapraszam do swojej Galerii↓


W drodze powrotnej zrobiłem mały obchód po bytomskim Bobrku okrytym nieco złą sławą, szkoda, bo to równie zacny kawałek śląskiej ziemi. Nieco zapomniany i wg niektórych zdewastowany, a nie zaniedbany Bobrek nie zachęciłby mnie na spacer wieczorową porą, może nawet i za dnia. Miałbym lekkie opory, aby spokojnie się tam poszwendać z aparatem, dlatego byłem na biegowo w razie czego ;) Zobaczcie kilka zdjęć z tej części Bytomia. Galeria↓


...i fajne Volvo 66 DL stało przy EC Szombierki, tam też mnie nogi poniosły, w końcu to katedra industrialna


Następnym razem, jak będę w Bytomiu, zawitam na Osiedlu Kaufhaus w Rudzie Śląskiej...c.d.n.

Ile jeszcze wschodów słońca w fotograficznych planach?

Póki co, w planach mam następujące obiekty:
- Hałda w Makoszowach
- Hałda Marta Waleska w Łaziskach
- Elektrownia w Rybniku nad zalewem rybnickim
...i najważniejsza dla mnie
- Hałda Szarlota w Rydłutowach - to będzie coś!

Jak znacie jakieś ciekawe przemysłowe miejscówy na Śląsku, podzielcie się w komentarzu, będę wdzięczny.

Pozdro/slavko

To nie ŻARt, to Żar, Góra Żar.

Tyle razy przejeżdżałem obok, ale nigdy jakoś nie było po drodze, by tam wstąpić, to się w końcu z rodzinką zdecydowaliśmy wybrać tam w czasach izolacji społecznej spowodowanej COVIDem.
Generalnie wiecie, że nie lubię Beskidów, ale w sumie warto było 'zaliczyć' :)
Pomyślałem, że wybiorę się tam na wschód słońca, ale wschodzi ono nie z tej strony, z której bym chciał, więc chyba sobie podaruję, no chyba że....
Galeria↓

W poszukiwaniu Elektrowni Jaworzno

Ciągle szukam, szukam dobrej miejscówy, z której można by zrobić dobre zdjęcia Elektrowni Jaworzno, dostałem kilka sugestii, sam też trochę poszperałem, póki co wybrałem się raz specjalnie na wschód słońca do Mysłowic, na granicy z Imielinem, blisko A4, trafiłem na kiepskie warunki, 
ale w sumie można się było tego spodziewać. 
Mgły, dużo wilgoci w powietrzu, słaba widoczność, może przez smog w powietrzu w obrębie obiektu. Wcześniej kilka dni padało i nastał słoneczny poranek, więc mgieł można się było spodziewać. Miejsce fajne, ale kiepsko wybrałem termin. Może innym razem się bardziej poszczęści, albo znajdę coś bliżej elektrowni ;)
Galeria↓

...a przy okazji zwiedzania Parku Gródek w Jaworznie (zobacz kilka zdjęć)  też można było zobaczyć Elektrownię:

Hałda Skalny w Łaziskach / Pobudka 3:00!

Tak, tak, to prawda. Wstałem o 3 rano, by być już na miejscu, na szczycie hałdy kilkadziesiąt minut przed wschodem słońca. Oczywiście uprzednio wszystko przygotowane.
Wystarczyło wstać, potem szybka ciepła woda z cytryną, owocowa herbata z sokiem w termos, coś na ząb już czekało w woreczku śniadaniowym. Samochód wieczorem zaparkowany przed blokiem, by rano nie tłuc się ze sprzętem do garażu (choć nie mam daleko), liczy się każda minuta ;)
Po drodze zgarniam jeszcze kumpla, dał się namówić. Szczerze miałem pietra jechać w nieznane sam, po ćmoku przedzierać się przez kawałek lasu, więc zagadałem kolegę z ogólniaka, na szczęście przystał na moją propozycję.
To co zastaliśmy na miejscu przed świtem.....wow! Co za industrialny krajobraz! 
Elektrownia Łaziska pięknie oświetlona, wyglądała niczym stacja kosmiczna. Po drugiej stronie hałdy inny obiekt przemysłowy, KWK Bolesław Śmiały i Łaziska w świetle ulicznych latarni, 
w oddali na horyzoncie tyle znanych obiektów, dużo by pisać, lepiej zobaczyć zdjęcia. Galeria↓

Koniecznie trzeba tam wrócić i innej porze dnia, może na jakiś malowniczy zachód słońca.
W pobliżu jest jeszcze jedna hałda "Marta Waleska", jest w planie, także bądźcie czujni ;)

Libiąż / Chełmek

Razu pewnego przypomniałem sobie, że tuż za granicą województwa śląskiego, już w Małopolsce znajduje się kolejny obiekt przemysłowy, jakim jest KWK Janina w Libiążu.
W poszukiwaniu wzniesień i dobrych punktów widokowych nieocenioną pomoc niesie Geoportal (numeryczny model terenu) oraz Google Maps. 
Tak więc najbliżej kopalni znajduje się wzniesienie "Na Lipiu", niezwykłe miejsce, z którego można obserwować wszystkie  cztery strony świata. Śledziłem prognozy pogody, żeby się tam udać przy dobrych warunkach i tak też się stało ;) 
Niestety w Street View nie było widać jeszcze zakazu wjazdu tam, gdzie chciałem zostawić samochód, okazało się na miejscu....nosz w mordę! Ale nic wjechałem na zakazie te kilkadziesiąt metrów i stanąłem przy krzyżu papieskim (zobacz zdjęcie)
Później wystarczyło przedrzeć się przez małe chaszcze by znaleźć dobre miejsce widokowe i oto jest.

Gdy dzień obudził się na dobre, w drodze powrotnej do domu wstąpiłem na kolejne wzniesienie, które ktoś mi wcześniej polecił, wzniesienie "Na Skałce" w Chełmku. Miłe zaskoczenie.
Kolorowa wiosna odsłoniła tam swoje piękne poranne oblicze, dzikie zwierzęta, naturalny oraz przemysłowy krajobraz, było w czym wybierać. Zostałem tam trochę dłużej niż myślałem. 
Miałem tylko obadać teren, a skończyło się na małym fotospacerze. Galeria↓
Na zdjęciu mieszanka przemysłu i dzikiej natury w postaci młodej sarenki. 

Wschód i zachód jednocześnie.

To się nazywa szczęście ;) Musiałem skorzystać z okazji. Zapowiadano wcześniej, ze w tym dniu księżyc zostanie superksiężycem, tzn będzie najbliżej ziemi, a jego tarcza będzie wyraźnie większa niż zwykle. 
Pogoda na szczęście się spisała, tylko wówczas obowiązywał zakaz wychodzenia z domu z powodu COVID-19, no ale jak?...sobie myślę, taka okoliczność i nie jechać na zdjęcia? Trudno, miałem nadzieję, że nikogo nie spotkam tak wcześnie na Paciorkowcach, choć to miejsce zacne do fotografowania takich zjawisk i mogłoby w sumie przyjść niejednej osobie na myśl stawienie się tam, na górze. 
Na szczęście tylko mnie się chciało. Wschód słońca był przed piątą rano, a zachód superksięzyca coś około 5:40. Jedno wstaje, drugie się kładzie. Bardzo przyjemne zjawisko. Galeria↓

Będzin

To była niezwykła wyprawa, również dokładnie zaplanowana...co, gdzie i kiedy. 
Nigdy się nie zapuszczałem w tamte rejony zwłaszcza przed świtem, więc jakaś niewiadoma była. Na szczęście obecna technologia pozwala niemal być na miejscu i większość można zobaczyć nie ruszając się z domu, ale....co to za przyjemność? 
Pogoda miała być fajna, więc jadę! Plan: Elektrownia Łagisza po ćmoku, podczas wschodu słońca z podnóża Góry św.Doroty i z jej wzniesienia, zdjęcia na drugą stronę, w kierunku Cementowni Grodziec, kościółek na Górze Św.Doroty, ciepła herbata i posiłek już w samochodzie, zjazd w okolice Cementowni, kilka zdjęć pięknej, familokowej zabudowy przy ul.M.Konopnickiej i kulminacyjny punkt programu: wejście na teren byłej, nieczynnej już Cementowni Grodziec. 
Ależ miałem pietra, nie miałem żadnego zabezpieczenia, a kask naprawdę tam by się przydał. W każdej chwili może coś spaść na głowę, albo, co gorsza, może się coś zawalić. Przeżyłem. Warto było to zobaczyć, póki jeszcze stoi. Galeria↓ 


Lędziny / Hałda KWK Ziemowit

Jak dobrze, że tak blisko. Choć miałem pewne obiekcje, czy jechać w te nieznane zakątki naszego powiatu, czy mnie nie pogonią, wsiadłem w samochód i w niecały kwadrans byłem na miejscu. Samochód zostawiłem niemal przy bramie wjazdowej na teren kopalni, cud, że się nikt nie napatoczył.
Na górze byłem niecałą godzinkę przed wschodem słońca, także mogłem uchwycić jeszcze oświetlone Lędziny, kopalnię, kościół na górce Klimont. 
Pochodziłem sobie trochę po tej hałdzie i całkiem fajnie widać stamtąd. Trochę za mocno wiało, trzęsło aparatem na statywie ;) Galeria↓

Hałda Kostuchna / Katowice

Ten wyjazd był bardzo dokładnie zaplanowany pod każdym względem, godzinowym, pogodowym, wszystko poszło zgodnie z wyobrażeniami, choć do końca nie spodziewałem się tego, co zastałem. Byłem tam pierwszy raz, sam, chyba z godzinę przed wschodem słońca. Cudowne miejsce dla miłośników hałd. Z góry było widać naprawdę sporo, pobliską KWK Boże Dary (w trakcie likwidacji), Beskidy, Babią Górę i nawet miałem szczęście zobaczyć Tatry (wow!) i kilka innych ciekawych obiektów przemysłowych. Galeria↓

...a na zdjęciu poniżej, w centrum kadru widać wzgórze Klimont w Lędzinach z kościółkiem, a po prawej, w oddali piętrzą się szczyty Wysokich Tatr słowackich, nieziemski widok!

Porażka w Cieszynie

Jak lubię Cieszyn, to tamten poranek okazał się totalną klapą. Bezśnieżna zima w górach nie mogła przynieść nic ciekawego, w zasadzie to nawet nie ma o czym pisać...

Lędziny / Klimont

Ale się uwziąłem na to wczesne wstawanie, nawet mimo niekorzystnej pogody. Pewnie, gdybym sobie to inaczej poukładał, zdjęcia byłyby ciekawsze, ale jak już wpadłem w ciąg cotygodniowych porannych wypadów na zdjęcia, wyszło jak wyszło. Człowiek żałuje, że się nie wyspał, potem obrabia zdjęcia i przynajmniej jedno zawsze się spodoba ;) Galeria↓

Piekary Śląskie / Kopiec Wyzwolenia

Tego dnia pogoda była raczej kiepska na zdjęcia ale i tak, korzystając z okazji, że nocowałem w Bytomiu, wybrałem się po sąsiedzku do Piekar Śląskich na Kopiec wyzwolenia.
Oczywiście na miejscu byłem trochę przed wschodem słońca, wiało dosyć mocno, było zimno i spore zachmurzenie. kolorowy spektakl trwał zaledwie pół godzinki, góra.
Przy dobrych warunkach zapewne widać więcej, ale i tak byłem zadowolony z tych kilku zdjęć. Galeria↓
Bazylika w Piekarach Śląskich widziana z Kopca Wyzwolenia.